Cześć, tu Paulina

Dorastałam w sercu Beskidów, na jednej z gór. 
To miejsce nauczyło mnie dużo o istocie światła, żywiole wiatru i potędze otwartych przestrzeni. Jestem z surowego, i stale oswajam własną miękkość. 

Wciąż szukam prawdy o świecie. Swoją własną odnajduję w oddechu, w instynkcie, w kontakcie z drugim człowiekiem. Czuję ją w spokojnej sile, która nie potrzebuje być widziana, a uczy patrzenia za każdym razem na nowo.

Jest we mnie pamięć ognia i zimy, ruchu rzeki i ciężaru ziemi. Coś dzikiego, pierwotnego i uważnego, a jednocześnie wulkanicznego — energię czuję w ruchu, w tym, jak życie i głos przebijają się przez człowieka. Myślę, że życie tkwi w spontaniczności czucia i doświadczania, w sile obecności.

Staram się więc żyć uważnie, bez pośpiechu, bez nadmiaru.

Fotografia jest dla mnie naturalnym przedłużeniem tego kim jestem.
Tak jak w życiu, również w obrazie poruszam się pomiędzy ciszą a intensywnością.

Eksperymentuję, zestawiając dziką naturę z obecnością człowieka. Nie szukam kontrastów, lecz napięć i relacji — tego, co wydarza się pomiędzy.

Patrzę kadrem warstwowo. Widzę więcej niż jeden obraz, a fotografia staje się przestrzenią, w której zaczyna się historia.

Technika pozostaje dla mnie narzędziem — ważnym, ale wtórnym wobec doświadczania, ponieważ obraz rodzi się wcześniej: w uważnym patrzeniu, w świetle, w decyzji, żeby być obecnym. Staje się drogą wglądu i samopoznania. Ma realną moc oddziaływania, wykraczającą poza warstwę techniczną.

Tworzę obrazy, które wynikają z relacji z miejscem, z ciałem i z chwilą.
Tak jak ja — bywają surowe, wielowarstwowe i prawdziwe.

Cześć, tu Paulina

Dorastałam w sercu Beskidów, na jednej z gór. 
To miejsce nauczyło mnie dużo o istocie światła, żywiole wiatru i potędze otwartych przestrzeni. Jestem z surowego, i stale oswajam własną miękkość. 

Wciąż szukam prawdy o świecie. Swoją własną odnajduję w oddechu, w instynkcie, w kontakcie z drugim człowiekiem. Czuję ją w spokojnej sile, która nie potrzebuje być widziana, a uczy patrzenia za każdym razem na nowo.

Jest we mnie pamięć ognia i zimy, ruchu rzeki i ciężaru ziemi. Coś dzikiego, pierwotnego i uważnego, a jednocześnie wulkanicznego — energię czuję w ruchu, w tym, jak życie i głos przebijają się przez człowieka. Myślę, że życie tkwi w spontaniczności czucia i doświadczania, w sile obecności.

Staram się więc żyć uważnie, bez pośpiechu, bez nadmiaru.

Fotografia jest dla mnie naturalnym przedłużeniem tego kim jestem.
Tak jak w życiu, również w obrazie poruszam się pomiędzy ciszą a intensywnością.

Eksperymentuję, zestawiając dziką naturę z obecnością człowieka. Nie szukam kontrastów, lecz napięć i relacji — tego, co wydarza się pomiędzy.

Patrzę kadrem warstwowo. Widzę więcej niż jeden obraz, a fotografia staje się przestrzenią, w której zaczyna się historia.

Technika pozostaje dla mnie narzędziem — ważnym, ale wtórnym wobec doświadczania, ponieważ obraz rodzi się wcześniej: w uważnym patrzeniu, w świetle, w decyzji, żeby być obecnym. Staje się drogą wglądu i samopoznania. Ma realną moc oddziaływania, wykraczającą poza warstwę techniczną.

Tworzę obrazy, które wynikają z relacji z miejscem, z ciałem i z chwilą.
Tak jak ja — bywają surowe, wielowarstwowe i prawdziwe.